Wybudowany w roku 1909 kamienno-ceglany, łukowy most przerzucony nad rzeką Krówką łączącą staw Młyński z jeziorem Kadzionka na nieczynnej obecnie trasie kolejowej Koronowo-Tuchola. Jego wysokość wynosi aż 30 metrów. Most stanowi jeden z najciekawszych zabytków techniki z początku XX wieku na Pomorzu. Wyjątkowo malowniczy, jest zarazem mocno zarośnięty przez drzewa, niektórzy więc twierdzą, że odkrywa swe piękno dopiero jesienią. Z mostu rozpościera się pi
Kamienno-ceglany wiadukt powstał w 1909 roku w przysiółku Buszkowa – Grzmotnym Młynie. Został przerzucony nad rzeką Krówką, łączącą staw Młyński z jeziorem Kadzionka. Ma pięć łukowatych przęseł. Wznosi się na wysokości 25 metrów (od szyn do poziomu wody), jest długi na 105 metrów i szeroki na 6 metrów. Wiedzie po nim trasa kolejowa nr 241, łącząca Tucholę z Koronowem.
Pierwszy pociąg przejechał po wiadukcie 3 listopada 1909 roku. Wieczorem 1 września 1939 roku konstrukcja została wysadzona przez polskich żołnierzy z 9 Batalionu Saperów. Wiadukt bowiem był elementem Rejonu Umocnionego Jezior Koronowskich i w przypadku niekorzystnej sytuacji dla wojsk polskich był przeznaczony do zniszczenia. Tak też się stało – zawaliły się wtedy trzy łuki oraz dwa kamienne filary. Ponieważ przysiółek leżał w pasie natarcia wojsk niemieckich dążących do szybkiego przerwania Korytarza Pomorskiego, Niemcy szybko usunęli gruzy blokujące drogę. Spieszyli się tym bardziej, że miał tędy jechać Hitler. W czasie okupacji wiadukt został odbudowany.
W 1939 roku podczas działań wojennych obiekt został wysadzony i w 1940 roku odbudowany. – Wysadzenie miało miejsce wieczorem 1 września 1939 roku przez patrole polskich saperów (2/9 bsap) przydzielone do 22 Pułku Piechoty w obliczu natarcia niemieckiej 32 DP, która miała za zadanie przebicia się w tym miejscu przez przesmyk między jeziorami linii jezior byszewskich – czytamy na forum Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków Bunkier.
Ostatni pociąg pasażerski przejechał 23 maja 1993 roku, a towarowy 28 lutego 2011 roku. Kiedy w 2015 roku ukradziono część torowiska, linia stała się nieprzejezdna. Rok później, po fragmencie linii (Tuchola-Pruszcz-Bagienica) chojnickie Stowarzyszenie Miłośników Kolei zaczęło organizować turystyczne przejazdy drezynami. Dziś cała trasa jest po remoncie, ale kursują po niej wyłącznie pociągi specjalne. Linia kolejowa nr 241 została w całości zapisana w ewidencji zabytków.