Obszar nr 39 Złotno.
Gr. adm. Miasta Łodzi – granica dzielnic Polesie/Bałuty- rz. Bałutka – Krakowska – Namiotowa – Krańcowa – Biegunowa – droga polna przedłużenie ulicy Przygranicznej – gr. adm. Miasta Łodzi.
do da signa: Około 32 metrowy tunel prowadzący do komory inspekcyjnej pod fundamenty pomnika. Komora kwadratowa 8x8 metra, o tych samych wymiarach co kostka wokół pomnika na powierzchni.
do blaggio.: Z tym prostowaniem to jak z kwadraturą koła czy mapą. I tak jak Ludolfina jest niewymierna, tak nie da się przenieść przestrzeni trójwymiarowej na dwuwymiarową bez zniekształceń. Kwestią umowną jest, na jakie zniekształcenia się godzimy. Często wyprostowanie zdjęcia niesie za sobą skutki uboczne, czy to w postaci "titaniców", czy zaburzenia wymiarów. Oczywiście mówię tu o zniekształceniu perspektywy, a nie kadrze krzywym, bo nieprzemyślanym bądź, co gorsza, wycudowanym. W aparacie, z którego ostatnio korzystam, mam taką przypadłość, że matryca jest obrócona o bodajże 0,6 stopnia. Gdy o tym pamiętam, koryguję fotkę in statu nascendi, gdy nie, mam potem zabawę. Reperować mi się nie chce, zresztą w domu to mogłoby się nie udać. Kochać i prostować :) A złudzeń, zwłaszcza optycznych, korzystając z optyki, czy to szklanej czy białkowej, nie unikniemy. Można najwyżej je zamaskować, czyli poddać kolejnej iluzji :P
do polskup: Zgadzam się z Tobą całkowicie. To, co napisałem, to oczywista prowokacja. Tzw. prostowanie (swoją drogą bardzo mylące określenie) należy uznać tylko za rodzaj protezy. Za jedynie uzasadnione uważam korygowanie w pewnych granicach różnic pomiędzy odzwierciedleniem perspektywy na zdjęciu a tym, jak my ją spostrzegamy swoim okiem w naturze. Na tym zdjęciu nawet gdyby chciało się coś niecoś skorygować, bo jednak coś znalazłoby się, to nie ma nawet jak tego zrobić prostymi narzędziami.
do blaggio.: Oczywiście zrozumiałem Cię doskonale. Raczej pozwoliłem sobie na dygresję na większym stopniu ogólności a propos prostowania :) Kiedyś chciałem tak sfocić Wieżę Eiffela, jak jeszcze pomysł nie stał się powszechny. I udało się. Ale obecnie to oklepane ujęcie.
"Zamek duchów" to zabawa odpłatna ( za biletami wstępu ) . Wewnątrz budowli jeździła kolejka z pasażerami i spotykała na trasie przejazdu różne straszydła ... W tunelu było ciemno a straszydła wyły i nawet można się było otrzeć o ich szaty ...
Jako założyciel podobiektu Lunaparku "Zamek Duchów" zapomniałem Go zlikwidować ... Obiekt oczywiście nie istnieje w przeciwieństwie do mnie ... :) Postawiłem "krzyżyk" przed tytułem podobiektu.
do ulec: Tu też ... :) ... Przy jednym przejeżdzie wagonikami - obsługa narzucała swoje szaty na wycieczkowiczów , na innym przejeżdzie - nie .... Wszystko zależało od inwencji tych straszydeł ..,. :)
Do Fonik: Ta posesja to dziwny wyjątek. Dom stoi poza granicą Łodzi na terenie Antoniewa, a ma adres łódzki. Wszystkie inne posesje po stronie Antoniewa, mimo że mają dostęp tylko od Szczecińskiej, która cała jest po stronie Łodzi, to mają adresy przy ulicach w Antoniewie. Formalnie dom powinien być u nas w Antoniewie.