Oprócz tytoniu, magazn mieścił również suszarnię, sortownię oraz urządzenia do konfekcjonowania wyrobów (W.S)
Wspomnienia Leona Degrelle* dowódca Legionu Walońskiego SS
"Nazajutrz niemieckie dowództwo bezskutecznie usiłowało z tuzinem czołgów i wszystkimi stukasami, jakimi dysponowało, odbić Krussow (Kurcewo).Wszystkie próby kończyły się fiaskiem. Zamek stał w płomieniach. Z wioski zostały tylko gruzy. A Rosjanie trwali uczepieni armat przeciwpancernych, w pobliżu czołgów, pochowanych w ruinach.W międzyczasie padła spora wioska Dammitz. Nowiny były coraz gorsze.Zostałem wezwany do Panke, do pociągu, który zajmował sztab 11 Armii. Jego dowódcą był nikt inny jak Obergruppenfuhrer Steiner, były dowódca frontu estońskiego od Narwy do Dorpatu.W tejemnicy poinformował mnie o planowanych działaniach, które miały radykalnie zmienić sytuację. Przygotowana była wielka ofensywa na wschodzie. (...)(operacja: SONNENWENDE).Wszystko trzymano w najgłębszej tajemnicy, podobnie jak przed ofensywą w Ardenach.Goring przeprowadził amatorską i pompatyczną inspekcję wysuniętych pozycji. Odniósł znaczny sukces wśród żołnierzy, z którymi rozmawiał dosadnym prostym językiem. (...) Z kieszeni na piersi wyciągał cygara grube jak butelki z mlekiem dla niemowlaków. Wszyscy chętnie skorzystali z tego dostojnego źródła i porobili zapasy. (...)Dowództwo niemieckie rzuciło 16 lutego 1945 roku do kontrofensywy na Froncie Wschodnim wszystkie jednostki zmotoryzowane, jakimi jeszcze dysponowało, zwłaszcza zaś czołgi. (...)Już od samego początku byłem niemile zaskoczony. Szturm nie rozpoczął się o piątej rano, jak przewidywały rozkazy. Czołgi wyruszyły dopiero o godzinie dziesiątej. (...) Rosjanie posiadali olbrzymie ilości armat przeciwpancernych. Wiele naszych czołgów stanęło w ogniu, jak drzewa owocowe w kwiatach, zanim jeszcze dotarły do lasu, który pokrywał zbocze naprzeciwko. (...) Nie były to już te dawne oddziały. Wiele milionów poległo na Wschodzie. (...) Trzeba było czekać do drugiej po południu na zdobycie pierwszej osady Brallentin (Bralęcin), która powinna zostać zajęta jeszcze o świcie. Przez to przepadł efekt zaskoczenia. (...)Nad centrum ofensywy, nad Stargard wysłano całą masę samolotów rosyjskich. O dwudziestej drugiej w świetle rac rozpoczęło się niszczenie miasta. Szybko pojawiły się pierwze pożary. Płonął skład ośmiuset tysięcy butelek likieru, słynnego likieru Mampe. Potem zajął się od ognia magazyn, w którym znajdowało się sto milionów papierosów. Potem całe ulice. Bombardowanie lotnicze trwało przez kilka godzin. Nieustannie nadlatywały kolejne fale samolotów.Na małych stanowiskach oddalonych o dziesięć kilometrów na południe od miasta czuliśmy, że ziemia drży jak skóra na bębnie. Niebo do połowy było różowe. W całej okolicy było jasno.Zostałem wezwany do punktu dowodzenia korpusu o drugiej nad ranem i musiałem przejechać moim małym Volkswagenem przez te huczące zgliszcza. Generał zajmował willę w górnej części Stargardu. Otrzymałem rozkazy.Po wyjściu z domu zanurzyłem się w ogród.Miasto pode mną wyglądało jak potężny statek w płomieniach.Proste i ciemne; stare, kwadratowe wieże średniowiecznych kościołów odcinały się na tle łuny pożarów. Stały nieruchome w tym huraganie ognia, jakby chciały wznieść do nieba ostatnie wołanie wieków cywilizacji, konającej w pożarze. Czarne wieże na czerwono-złotym tle przedstawiały poruszający widok. Nigdy nie były tak piękne. I nigdy nie dały tak wspaniałego świadectwa. Biedne wieże Stargardu, poczerniałe maszty płonącego statku, który przez pięćset lat niósł szlachetne dziedzictwo chrześcijańskiej Europy. (...)
*fragmenty z książki Leona Degrelle „Front Wschodni 1941-1945“, wydawnictwo WINGERT, wydanie V, 2010r. Żródło: FB - Stargard in Pommern (W.S)