do Dariusz Łukasik: W DDR byłem raz i to tylko przez krótką chwilę, ale pamiętam że cukierki miętowe które mi wtedy kupiono za 60 fenigów gdzieś za mostem w Zgorzelcu, były niejadalne. Tak więc przykro mi, ale nie mogę potwierdzić tezy jakoby wszystko tam było lepsze.
do fantom: Ja byłem dwa razy jako dzieciak, "na dowód"z rodzicami, generalnie było sporo różnic, oni na serio brali na bardzo poważnie "budowę socjalizmu" (w przeciwieństwie do nas...), gospodarczo krajem nie wstrząsały jakieś niekończące się braki w zaopatrzeniu ludności(denerwujące u nas wszystkich), mieli pełne półki, pamiętam że pierwszy raz zobaczyłem kupowanie wędlin i serów "na plastry", no takie piękne rzeczy jak buty, czy produkty szkolne jak np. piórnik czy flamastry które mi wtedy kupiono, różniły się in plus od naszych produktów.Jak pojechałem do Goerlitz 30 l. po "czar prysł"- pomyślałem się czym ja się wtedy tak zachwyciłem, ale to dlatego że u nas już też jest "wszystko".
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: bład w wyrazie
Tam był komunizm w najczystszej postaci- myślicie że ta pani to z małej prywatnej inicjatywy (ogrodniczej)?...nic z tego takich tam nie było- to pracownik jakiejś Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej (LPG) -"Landwirtschaftliche Produktionsgenossenschaft", najczęściej imienia Ernsta Thalmana albo Róży Luxemburg, tudzież innych lewackich kreatur.