27.04.2026 - zamówione 2 dyski SSD GOODRAM CX 400 2TB za 1698 zł - kończy nam się miejsce na dyskach SSD 460 GB (zostało 15 GB wolnego miejsca). Na tych dyskach są m.in. system operacyjny, kafelki mapy i miniatury zdjęć. Dyski będą w czwartek, w majowy weekend przeniosę na nie wszystkie dane. W maju lub w czerwcu kupię dyski HDD ~ 20 TB i przeniesiemy tam dane z dysków 3 TB (oprócz tego mamy 2 x 12 TB w RAID 1 od Esskiego).
| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc
OBIEKTY - Hala Koszyki
Obiekty w okolicy
Koszykowa 61a
43
m
Warszawa
Koszykowa 64 - Piękna 47
60
m
Warszawa
Koszykowa 66 - Piękna 47a
62
m
Warszawa
The Nest
72
m
Warszawa
Koszykowa 61
77
m
Warszawa

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Hala Koszyki

Biuro architektoniczne: Jems Architekci (22 realizacji)
Architekt: Juliusz Dzierżanowski (21 realizacji)
Zbudowano: 1909/2015
Dawniej: Hala targowa "na Koszykach"
Zabytek: 686 z 1 lipca 1965
3 subskrypcje
Hala powstała w latach 1906 - 1908. Została zaprojektowana przez architekta Janusza Dzierżanowskiego a autorem wystroju rzeźbiarskiego jest Zygmunt Otto. Dekoracje miały charakter secesyjny i wczesnomodernistyczny. W czasie powstania warszawskiego hala została spalona i w większości zniszczona. Po wojnie obiekt został przejęty przez Warszawską Spółdzielnię Spożywców „Społem”. Po 1950 hala została rozbudowana o parterowe pawilony wokół dziedzińca[11]. Powstał tam bazar, składający się z kilkudziesięciu sklepów. Od 1963 hala Koszyki działała pod nazwą Spółdzielczy Dom Handlowy „Koszyki”. W 1965 hala została wpisana do rejestru zabytków. W 2009 firma Avestus Real Estate, która kupiła halę, dokonała jej rozbiórki, zachowując jedynie dwie oficyny
więcej
proszę czekać...
Ostatnie dyskusje
12następna
Balbina
+1 głosów:1
Bardzo cenne zdjęcie, bo takiej hali już nie ma.
2015-03-14 19:34:18 (11 lat temu)
Jak nie posmarujesz zwrotnic, to kierownicą nie ruszysz. Miałem taki przypadek, zapiekła się i już. Na siłę nie przekręcisz. Ale najgorsze spotkało mnie na trasie do Legnicy. Na tych niemieckich płytach, w których były szczeliny, samochód prawie mi się sam rozkręcił. Telepawka niesamowita. Wyskoczyła z silnika jakaś zaślepka i olejem zaczął rzygać :)
Miło było poczytać o waszych przypadkach. Ja się męczyłem w tym samochodzie, który był niebezpieczny, bo z przodu miał bagażnik, nie chroniący przecież człowieka przed zderzeniem, a silnik z tyłu, i właśnie z tego powodu niektórzy nazywali go taczką.
2015-03-15 19:05:31 (11 lat temu)
Kupiłem nowego malucha, już FaceLifting (a jakże!), miał parę usterek, więc to wszystko na gwarancji w ASO mi wymienili, a trochę tego było. Wtedy można było wejść na zakład i stać obok auta i patrzeć mechanikom na ręce, tak było. TO się wtedy dowiedziałem, jak szybko nagrzać silnik? Otóż włączało się silnik, brało dwie kartki papieru i ......................... ktoś dokończy? Nagrzanie było konieczne do badania pewnych parametrów auta.
Nie przypuszczałem nawet, że będzie mi dane jeszcze uszczknąć trochę kaski z tego autka. Z pomocą przyszedł mi ........... wąż od paliwa na stacji paliw.
Musiałem swego czasu przeciągnąć wąż ponad autem do korka i obsunął mi się po tylnej masce od silnika. Patrzę, a tu jakieś rysy na lakierze. No to szmatka i szuru buru. Ale rysa nic, dalej trwa. Okazało się, że miałem tak słabo utwardzony lakier (czwerwony - corsa), że nawet jak się przejechało po lakierze odwróconą stroną paznokcia (tak niby łagodnie), a już to wystarczało do powstania rys nie do usunięcia. Więc reklamacja w ASO i zaproponowali mi jakiś "udział własny" w malowaniu auta, i wypłacili niezłą kasę. Auta oczywiście nie pomalowałem, ale nikt nawett tego nie chciał sprawdzać.
W sumie bardzo lubiłem to autko, byłem całą rodziną nad morzem, przejechałem całą Polskę i na miejscu jeszcze mi się chciało dalej jechać.
2015-03-15 21:52:29 (11 lat temu)
Co ja miałem z tym samochodem chyba będzie, być może, spisane. Bareja uśmieje się w zaświatach. Włosi są dobrzy w mechanice, ale tu bardzo przesadzili. Miałem takie szczęście, że sam nie robiłem grubszych napraw, jednak przyglądałem się rączkom mechaników i byłem ciekaw…. Kiedyś zaprzyjaźniony mechanik pokazał mi szczęki hamulcowe i powiedział krótko – azbest. I tu prysło moje marzenie. Jako chłopiec bardzo chciałem przesiąść się na cztery kółka (na dwóch już zasuwałem po Niskich Łąkach) i marzyłem o ruszeniu w miasto na owych czterech kółkach. A największym pragnieniem było zatrzymanie się przed pasami i przepuszczenie pieszych, ale gdy usłyszałem od zaprzyjaźnionego mechanika, że azbest… Wtedy zrozumiałem, że prysło moje marznie, bo przecież jak cisnąłem uprzejmie na hamulec to słałem tym, pełnych podziwu dla mnie ludzi…, w ich płuca…. chorobę, a może i przedwczesne zejście.
2015-03-16 23:15:28 (11 lat temu)
Dolne datowanie 78 - Łada 1500S/1600S.
2023-10-27 14:19:46 (2 lata temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do Balbina: A ja już nie mam samochodu marki Fiat 126p :) Maluch, zestaw dla majsterkowicza. Ile ja się namęczyłem przy tym samochodzie. Przede wszystkim co miesiąc trzeba smarować zwrotnice, a do tego potrzeba specjalnej smarownicy. Następnie należy odnaleźć kalamitkę pod podwoziem i tłoczyć leniwy smar, leżąc na plecach. Jak wysiądą cylinderki hamulcowe to należy je wymienić na nowe, starych nie zreperujesz. Jak ci resor siądzie, to musisz mieć szczęście do kowala, bo jak wyklepie źle to szosa będzie darła opony po krawędziach. Musisz wozić ze sobą kij od szczotki, gdyż jak ci się urwie linka startera można odpalić fiacika od tyłu. Aby ci nie gniły progi z ruskiej blachy dobrze byłoby wykuć majzlem dziurę i nalać tam przepracowanego oleju. Na samym początku musisz kupić sobie włoski łańcuszek rozrządu, bo inny bardzo rzęzi. Hałas od silnika powinno się wytłumić grubą warstwą waty szklanej przytwierdzając ją za tylnym siedzeniem. I tak po trzystu kilometrach jesteś wykończony hałasem. Nigdy nie wkładaj metalowej linki holowniczej do bagażnika (który jest z przodu), bo może dojść w czasie jazdy do przemieszczenia się owej linki na akumulator. Miałem taki przypadek na rondzie przy Powstańców Śląskich. Linka została przepalona, a dym szedł spod maski tak wielki, że każdy by zbaraniał. Dwa razy okrążyłem rondo zanim się połapałem, o co chodzi z tym dymem spod maski. Uff, dobrze, iż mam to już za sobą :)
2015-03-14 20:25:38 (11 lat temu)
† ML
+1 głosów:1
do Balbina: No widzisz Balbino. Z twojej uwagi o niepowtarzalności zdjęcia zrobiła się dyskusja o wyższości fiaciny nad hondą. A wszystko przez tego fiacinę w centralnej części zdjęcia. :-)
2015-03-15 23:57:00 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Ja też się cieszę, że już minął mój czas jeżdżenia tym autem :) W moim modelu hamulce tak piszczały, że jak hamowałem w korku za placem Legionów to prawie każdy w promieniu 50m patrzył co się dzieje.

Miałem zabawną sytuację kiedy jechałem w ulewnym deszczu przez plac Społeczny i nagle sruu! wyleciała wycieraczka - jak na złość ta od strony kierowcy. Doczłapałem się autem do chodnika, wyciągnąłem prawą wycieraczkę i wsadziłem w miejsce lewej, której nawet nie próbowałem odnaleźć bo ruch na tym placu jest ogromny a nocą i tak bym nie znalazł.

Dodatkowo miałem problem z rozrusznikiem. Jak auto było rozgrzane to nijak nie chciał odpalić ale często samemu udawało mi się go popchnąć, w biegu wskoczyć, wrzucić bieg i odpalić silnik. Jak mi wysiadł w Obornikach Śląskich to wtoczyłem go na górę i elegancko odpalił zjeżdżając w dół.

Raz mi psikusa zrobił wskaźnik poziomu paliwa - pokazywał, że mam pusto w baku - leję 10 litrów a tu mi pistolet od dystrybutora odbija - nie wiedziałem, że to zabezpieczenie - lekko go naciskałem i paliwo wolno leciało ale leciało aż nagle zaczęło mi się lać po spodniach :) Innym razem wskaźnik pokazywał, że mam prawie pół baku paliwa - jadę jadę a tu nagle silnik staje - przyjeżdżam na drugi dzień z mechanikiem a on mówi - "panie, paliwa pan nie masz".

Auto bardzo zabawne ale trzeba mieć zdrowie psychiczne do niego ;)
2015-03-14 20:53:48 (11 lat temu)
† ML
+3 głosów:3
do Wacław Grabkowski: Z tym comiesięcznym smarowaniem zwrotnic to lekka przesada. Ja fiaciny nie wspominam negatywnie. To tak, jak z komputerem opartym na procesorze Z80 lub Intel 8086. Człowiek wiedział jak TOTO działa i co zrobić, gdy się coś p...przy. A teraz co? Z byle czym trzeba jechać do ASO, bo jak nie podłączysz do komputera, to nic nie wiesz. A w fiacinie wymieniłem simering na wale głównym na podwórku, w grudniu przy -17C i tylko zostawiłem szmatkę w misce olejowej, bo myślałem, że ją wiatr gdzieś przewiał. :-) Oczywiście na korozję żadne bitexy nie pomagały. Fiacina mojej małżonki jeździł bez wysiłku 110 i z takim silnikiem poszedł na złom z racji dziur w karoserii. Minimalna znajomość rzeczy i trochę zdolności manualnych pozwalał na utrzymanie tego samochodzika w niezłej kondycji, nawet w warunkach bloku na osiedlu. Ale tak w ogóle to dobrze. że era tych pojazdów należ do przeszłości. :-)
2015-03-14 23:54:03 (11 lat temu)
do † ML: Zgadzam się z ML, też ćwiczyłem kilka modeli Malacza, ale specjalnych trudności nie miałem. Jasne, trzeba było pilnować wmiany łańcuszka rozrządu, dbać o podwozie - swego czasu była taka metoda antykorozyjna, pryskało się całe podwozie takim preparatem (wyglądał jak woda) i na rok starczało, jakiś to był amerykański wynalazek
Sam wyjmowałem ze 3 razy silnik, wymieniałem grzechotki - zabieraki kół tylnych, poprawiałem gumową uszczelkę przegubu, no dało się dużo przy tym aucie zrobić po swojemu
2015-03-15 01:30:34 (11 lat temu)
Dariusz Milka
+1 głosów:1
do † ML: Ja tam nawet n parkingu przed blokiem uszczelkę pod głowicą wymieniałem.
2015-03-15 09:38:42 (11 lat temu)
do Dariusz Milka: Uszczelka pod głowicą to pryszcz. Trzeba było tylko umieć wyregulować luzy na popychaczach. Simering - to było wyzwanie! Normalnie robiło się w warsztacie się przy wyjętym silniku. Pod blokiem po każdej operacji musiałem założyć półkę, zdjąć silnik z wieszaka, założyć pokrywę silnika i pójść do domy oczyścić mechanizm. potem apiat' - zdjąć pokrywę, podwiesić silnik, zdjąć półkę itd. To zamykanie było konieczne, bo zaraz by mi gwizdnęli kawałek silnika. :-) Ale jak się wszystko udało - jaka satysfakcja! A regeneracja zwrotnic! Trzeba było rozwiercić tuleje z dokładnością 50 mikronów! Bo jak nie, to zaraz robiły się luzy na kierownicy mimo smarowania. Fiaciną jeździłem parę razy do Szwecji pod koło podbiegunowe i zawsze wracałem z tarczą czyli "paroma" dolarami zarobionymi na zbieraniu jagód. Piękna wakacyjna przygoda! Dodam, że nigdy nie miałem nowego samochodu. Tak z definicji. :-)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: uzup.
2015-03-15 23:45:09 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Ja nie wiedziałem o tych zwrotnicach i po pewnym czasie kręcenie kierownicą było bardzo toporne. Wujek powiedział, że zwrotnice zapieczone i nie opłaca się tego naprawiać. Wystawiłem auto na giełdzie - kupiec znalazł się po paru godzinach czekania. Wsiadł do auta, przejechał się, postękał, że ciężko się coś kierownicą kręci - ojciec odpowiedział mu, że taki chłop a kierownicą malucha nie potrafi zakręcić - no i gość auto kupił.
2015-03-15 19:30:40 (11 lat temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: :)))) Ja kupiłem czteroletniego i na początku była wielka frajda, ale później... Często smarowałem zwrotnice przed ogródkiem, tam była wysoka trawa i autko nieco siadało. Wciskałem się pod wóz i szukałem kalamitki (coś na kształt kobiecego sutka). Przeważnie była tak zachlapana błotem, że trudno było znaleźć. I teraz, leżąc na plecach wciskaj smar taką smarownicą długości pół metra. Nie ma się o co zaprzeć.
Dodam jedno wspomnionko z tamtego okresu (lata 80.). Zapisalem się na opony w pewnym sklepie. Otrzymałem numer 12026 i zostałem zapisany jeszcze w zeszycie kolejkowym przez pana aktywnego społecznie, który, notabene, też był zap[isany na opony. Byłem tam kilka razy, ale opony nie przychodziły. Pewnego dnia przyszły dętki, więc je kupiłem i dałem sobie spokój z takim interesem :)
2015-03-15 20:12:53 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Nasz kupiony w 1990 mieliśmy od nowości i właściwie gdyby nie wyciekający stale olej, z którym nawet serwis sobie nie poradził to nie było problemów. Zwiedziliśmy nim kawał Polski. Była to też najlepsza bagażówka jaka nam się trafiła. Niestety 100/ h nie udało się nigdy osiągnąć. Po 6 latach bardzo mocnej eksploatacji kupiła go straż miejska.
2015-03-15 21:06:53 (11 lat temu)
do ZPKSoft: Wiesz, na początku go nawet lubiłem. Pierwszy samochód..., jak się jechało miało się wiatr we włosach, ale później już tylko utrapienie.... z tym hałaśliwym maleństwem :)
2015-03-15 21:39:37 (11 lat temu)
ZPKSoft
+1 głosów:1
do Wacław Grabkowski: My pierwszego mieliśmy "pełnoletniego" garbusa w 1987 r. To był szyk, wygoda i ten dźwięk silnika, którego nigdy nie zapomnę.... Super, tyle, że z racji zużycia ciężko nim było jeździć :)
2015-03-15 21:46:40 (11 lat temu)
do † ML: Nie taki pryszcz ja się silnika nie wyjmowało. Poza tym trzeba było dość precyzyjnie i we właściwej kolejności dokręcać kluczem dynamometrycznym śruby głowicy.
2015-03-16 09:19:39 (11 lat temu)
do † ML: Ano zrobiła się, ale też rzecz oczywista, tak wielu z nas miało do czynienia z tym "cudem" polskiej motoryzacji ......
Pamiętam wystawę w katowickum Spodku, bodajże na rok przed uruchomieniem produkcji a może tuż po uruchomieniu.
Maluch był prezentowany w różnych pozach, z boku, z tyłu, ile się człowiek naoglądał... To była naonczas - SENSACJA !!! Wszyscy się dziwili, jak to? Chłodnicy nie ma? czuło się, że nastają wielkie dni, choć sam Maluch, mimo że miał być autem dla mas i koszstować 69 000 zł, był raczej trudno osiągalny niestety
2015-03-16 00:27:56 (11 lat temu)
do Stenek: Ja pamiętam "promocję" na rynku staromiejskim. Chodziłem wkoło i mlaskałem, ale na używanego fiacinę stać mnie było dopiero w 89.
2015-03-16 20:10:08 (11 lat temu)
do Dariusz Milka: Zgoda, może nie pryszcz, bo cholernie plecy bolały przy tych wszystkich regulacjach. :)
2015-03-16 20:05:15 (11 lat temu)
do † ML: Za to zupełnie odrębnym rozdziałem - kompletnie niezrozumiałym dzisiaj - była realizacja przedpłat na PF126p i ciągłe twórcze rozwijanie reguły: co jest w cenie a za co trzeba DOPŁACIĆ.
2015-03-16 22:36:05 (11 lat temu)
do † ML: mój pierwszy 126 miał ok. 10 lat i lekko się sypał
2015-03-16 20:17:53 (11 lat temu)
Jazzek
+1 głosów:1
do nyskadolniak: I chyba nawet dokładnie ten rok - statystycznie rzecz biorąc, tylko wtedy tyle wyróżników WAA dało się zobaczyć :)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: meryt.
2023-10-27 17:17:07 (2 lata temu)
verbensis
+2 głosów:2
Może to główne wejście na Koszyki? -->
2025-06-04 08:38:23 (10 miesięcy temu)
yani
+2 głosów:2
do verbensis:
Nie ma wątpliwości. W lewym górnym rogu widać tyły Noakowskiego 12:
2025-06-04 12:13:41 (10 miesięcy temu)
Wacław Grabkowski
+6 głosów:6
Ciekawostka z 1934 r.
"Uderzył mnie także kult wody sodowej w Warszawie, czy raczej, jeśli już o tym mowa, w całej Polsce. Co 100 jardów stała budka z napisem głoszącym zalety wody sodowej. Przyciskaliśmy szklankę do automatycznej myjki, która ją przepłukuje, po czym toczymy wodę z ogromnego, ciężkiego syfonu. Nie jest to drogi kult – szklanka wody sodowej kosztuje ledwie 5 groszy, a w głowie może nam już nieźle zaszumieć za jedyne 2,5 pensa".
Bernard Newman "Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku". Znak Horyzont, Kraków 2021. Przekład Ewa Kochanowska, s. 120-121.
2022-01-10 18:21:35 (4 lata temu)
Jarosław Dubowski
+2 głosów:2
Automaty АТ-114 produkcji radzieckiej, z tego po prawej ktoś "pożyczył" musztardówkę. Później musztardówki były na linkach...
2022-01-11 09:47:17 (4 lata temu)
4elza
+1 głosów:1
Trzeba skorygować źródło - w opisie NAC, a przy skanie "inne".
2022-12-18 06:39:14 (3 lata temu)
Jarosław Dubowski
+2 głosów:2
do Wacław Grabkowski: A myślałem że popularność saturatorów to dopiero lata PRLu...
2022-01-11 09:42:09 (4 lata temu)
Pocztówki dźwiękowe - jedyny nośnik na którym można było usłyszeć Beatlesów.
2022-11-29 00:50:31 (3 lata temu)
Aby Ich usłyszeć, trzeba jeszcze było mieć Bambino. A nie wszyscy…
2022-11-30 02:16:42 (3 lata temu)
Woj11
+1 głosów:1
do Anneob: Były też radia z adapterem i to całkiem sporo. To co mi przychodzi do głowy to Romans, Menuet czy Kaprys
2022-11-30 21:38:51 (3 lata temu)
do Woj11: To kolega z zamożnej rodziny . Takie radia z adapterem były drogie. Dzisiaj to poszukiwane przez wielbicieli starych lampowych odbiorników rarytasy.
2022-11-30 22:59:20 (3 lata temu)
do Askofer: Ano miałem z kocim okiem
2022-11-30 23:00:40 (3 lata temu)
Askofer
+1 głosów:1
do Woj11: Z magicznym okiem . Jak się dostrajało do stacji ta lampa która świeciła na zielono zwężała pole świecenia tego prążka . Faktycznie podobne to było do kociego oka.
2022-11-30 23:07:47 (3 lata temu)
Tomasz Trzosek
+4 głosów:4
Bazar na tyłach hali Koszyki
2023-01-12 10:45:46 (3 lata temu)
4elza
+1 głosów:1
do Tomasz Trzosek: Dziękuję.
2023-01-13 05:46:32 (3 lata temu)
Waldemar S
+3 głosów:3
Boli mnie szyja :)
2023-02-10 17:07:26 (3 lata temu)
Postawiłem do pionu, bo bez bólu szyi nie dało sie na to patrzeć... :(
2023-02-11 15:51:54 (3 lata temu)
Jarosław Dubowski
+3 głosów:3
do Waldemar S: Przewróciło się, niech (nie) leży...
2023-02-11 09:16:19 (3 lata temu)
do Jarosław Dubowski: Pewnie, tak latwiej przeczytac. :)
2023-02-11 13:15:44 (3 lata temu)
Widoczny z tyłu Topaz 21 produkowany był w WZT od 1968 roku. Info na podstawie
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: link
2023-09-07 08:32:56 (2 lata temu)
yani
+1 głosów:1
Korekta przypisania i opisu.
2024-10-20 10:45:05 (rok temu)
verbensis
+1 głosów:1
Oryginalny (błędny) podpis w MN: Sklep nr 39 Komitetu Obywatelskiego m. Warszawy przy ul. Smoczej 13
Smutno się robi na widok dziewczynki, która jako jedyna w tłumie nie ma butów. A ciepło nie jest...
2025-05-09 11:00:06 (11 miesięcy temu)
Placyk przed Halą Koszyki.
2024-11-22 13:32:37 (rok temu)
2024-11-22 14:03:27 (rok temu)
Znaczniki.
2024-11-22 18:15:03 (rok temu)
nyskadolniak
+1 głosów:1
Ale to nie Ochota, tylko Śródmieście...
2024-12-30 15:25:59 (rok temu)
na zdjęciu siostra Autorki, Danuta :)
2024-12-30 15:31:11 (rok temu)
do yani: Dzięki za wszystkie.
2024-11-23 06:37:02 (rok temu)
yani
+1 głosów:1
do nyskadolniak:
Skorygowałem. Przy okazji i pozostałe, chyba 1/4 zdjęć Hali Koszyki miała złą ścieżkę.
2024-12-30 15:33:28 (rok temu)
do marekantoniusz:
Ona chyba jakoś młodo zmarła, czy to był wypadek?
2024-12-30 15:34:56 (rok temu)
marekantoniusz
+1 głosów:1
do yani: zmarła, choroba, 1976 rok, leży razem z ojcem i matką na Powązkach
2024-12-30 15:38:07 (rok temu)
Znaczniki.
2025-06-22 21:37:09 (10 miesięcy temu)
Pokaż na mapie
19 Dyskusji (ostatnia 10 miesięcy temu)
Zdjęcia
Pokaż wszystkie | Ostatnio dodane
1908
2010
2010
2023
następna
Hala na Koszykach, zapewne koniec lat 70 lub początek 80
Hala Targowa Koszyki.
1908
-
1946
1908
-
1948
1946
-
1966
1966
-
1986
1967
-
1986
1985
-
1999
1985
-
1999
1995
-
2005
2005
-
2010
2010
-
2010
Hala Koszyki na innych zdjęciach
Przedmioty związane z Hala Koszyki
2015
-
2015
2015
-
2015
Hala Koszyki - obiekty i wydarzenia
Obiekt na mapie
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Grunwaldzka 7 wzgórze szubieniczne danziger hof waliły getto KINO KINO warszawa warszawa warszawa warszawa warszawa warszawa urząd kluczbork kluczbork kluczbork SLIVER hel hel hel hel Grunwaldzka 76 gliwice sośnica jastarnia bydgoszcz ul. Garbary 2 Górki Pierwsze Górki Białotarsk Górki Pierwsze Marjanka tramwaj tuszyn lędziny wrocław psie pole wrocław psie pole wrocław psie pole