do vigo: Czerwień bardzo dobrze komponuje się z bielą, podobnie do czarnego pasuje każdy kolor a niebieski ładni wygląda z żółtym. Gdyby zamiast tego niebieskiego z lewej strony wieżowca użyć czerwieni efekt byłby ciekawy.
Mam pytanie - balkony poniżej tych niby balkonów ("rzygowników") , czy to są takie maleńkie balkony na które jednak można sobie wyjść? czy to jest także taki niby balkon co by latem lepsze wietrzenie było?
do Dariusz Łukasik: Maleńkie balkony za betonowymi ściankami mieszczą to trzech szczupłych osób. Mieszkania mają balkonik lub dwa i drzwi z metalową kratą.
do vigo: Też się nad tym zastanawiałem. Przy tym pierwszym odnowionym tuż po zdjęciu rusztowań widziałem ekipę budowlaną pracującą na parterze ale chyba nie popracowali za długo bo parter w tych dwóch budynkach dalej nie jest odnowiony.
Z tego, co pamiętam, swego czasu te budynki miały też inną, nieco mniej wyszukaną nazwę zwyczajową ;) Ale trzeba przyznać, że - zwłaszcza teraz, po remoncie - naprawdę dobrze się prezentują.
do mamik: I kto by pomyślał że tam jest tyle miejsca? Ciekawe czy tylko ja mam takie dziwne wrażenie że kiedy wchodzę na dach budynku to mając pod sobą wszystkie mieszkania zastanawiam się "jak to możliwe, że na takiej małej powierzchni mieści się tyle mieszkań? muszą być bardzo małe" - a kiedy wchodzę do takiego mieszkania w budynku na którego dachu stałem to dziwię się, że jednak jest całkiem dużo miejsca :)
do Licho: Przekonam się o tym już za rok (szkoda, że nie da się łatwo przyspieszyć do jakichś 99.99999% prędkości światła wtedy rok ziemski można by było skrócić do kilku minut lotu poza atmosferą :) - póki co mam takie doświadczenie, że jak rodzice robili remont pokoju to po wyniesieniu mebli zawsze mój pokój robił się dużo większy.
W niektórych nowych budynkach takie coś by nie przeszło - jeżeli właściciel mieszkania zmieni elewację budynku to dostaje list od wspólnoty z prośbą o demontaż instalacji (np. zasłon balkonów). Widziałem że w jednym budynku na Pięknej wzięli się też za tych którzy postawili w ogródkach drewniane parawany.
Wcale to tak źle nie wygląda. Kawałek secesji na modernistyczno - brutalistycznym wieżowcu. Jak szaleć to szaleć.
Ot naturalna chęć zindywidualizowania sobie swojej własnej anonimowej przestrzeni życiowej.
I to nie jakiś gotowiec ze sklepu, płotek czy inna markiza, lecz porządnie zaprojektowana i wykonana krata.
Mogło być dużo gorzej.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja