do 308_Banan: Chyba tymczasowe, bo jak ktoś miałby siedzieć dłużej, to powinny być większe czy też lepsze "warunki" ;-)
Tu chyba umieszczano takich "świeżo" przywiezionych, prosto z auta
Jakiś areszt chyba był w innym miejscu, typu cele itd.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: corr
Sprawa prosta
To głowica kablowa - przyłącze sieci do budynku, sieć szła albo z linii napowietrznej, albo z gruntu po elewacji do tej głowicy, i dalej na WLZ wewnętrzne
Dziś takie głowice można ujrzeć jeszcze na Górnym Rynku (sorry, już znikły wraz z likwidacją rogowego budynku) oraz na Zamkowej, na budynku obok wjazdu do garażu podziemnego pod Zamkiem Przedsiębiorczości (
No jeszcze szczynści że tu momy Czesila.Wciążmi mi nie pasował ten budynek celnicy i jest rozwiązanie.Absolutnie nie pamientam tego sklepu.Czesiek dzięki.
Zasięgnąłem informacji u źródła i z relacji wynika, że był to pierwszy w historii cieszyńskiego PSSu sklep niejako "ajencyjny": obiekt wynajmował Pan, który zajmował się też częściowo pozyskiwaniem towaru. Sklep był bardzo dobrze zaopatrzony, szczególnie jeśli chodzi o warzywa i owoce. Z przyczyn na razie nieznanych trzeba go było jednak rozebrać, a pozyskane gotowe elementy prefabrykowane sprzedane zostały przez PSS Społem.
do czesil: Nic mi tutaj nie pasuje.Drzewa przed jak i za budynkiem czyli to nie może być nad Olzą znak drogowy chyba ustąp pierwszeństwa nie wiem do jakiej drogi się odnosi itd.A może to jest budynek dawnebo baru Pod Strzechą przy dzisiejszej ul. 3 Maja w swojej początkowej fazie?
do vstrone: Nie to niemożliwe ponieważ te obiekty od samego początu były projektowane jako punkt odpraw celnych i temu służyły.Dopiero teraz są tam sklepy.
do vstrone: A ja myślę ze budynek juz nie istnieje i stał tam gdzie teraz sprzedają warzywa przy moście. W latach 80 tam były już dwa garaże pod hartwigiem.
do augiasz: Wygląda na ten budynek i znak drogowy by się zgadzał tylko apsolutnie nie pamiętam aby tam był sklep, ale możliwe że coś z pamięciom nie tak.
do palo: Wiesz, całkiem możliwe. Ja nie jestem z Cieszyna i wiele zakątków to dla mnie "terra incognita". Nie wiem nawet, co to jest ten hartwig - nazwisko jakiegoś mieszkańca??? Tak sobie pomyślałam, że tutaj może być jakiś ślad:
do † marian11: Dziękuję. Tak, czytałam powyżej i podpisuję się oczywiście pod listem pochwalnym dla Czesila. A zatem zagadka rozwiązana. Ciekawe tylko, kiedy i z jakiej przyczyny ten sklep wyburzono?
Być może, iż wychowankiem tego domu dziecka był znakomity pisarz wrocławski Ernest Dyczek
"W sierocińcu byłem do zakończenia wojny i chyba jeszcze dwa, trzy lata po wojnie. Potem sierociniec przemianowali na Państwowy Dom Dziecka, zniknęły zakonnice, a pojawił się kierownik i wychowawcy z demobilu armii Berlinga. W Państwowym Domu Dziecka byłem krótko, bo po przyspieszonym nadrobieniu braków ze szkoły podstawowej (zakonnice bardziej dbały o edukację naszych dusz, niż naszych umysłów) i rozpoczęciu nauki w gimnazjum, przeniesiono mnie do nowo wykreowanego Domu Młodzieżowego pod patronatem TPD”.
do augiasz: E.D. poeta, prozaik, tłumacz. Urodził się 6 grudnia 1935 r. w Bielsku na Śląsku Cieszyńskim. Początkowo uczęszczał do niemieckiej szkoły podstawowej , a języka polskiego zaczął się uczyć w wieku 10 lat. Do 1947 r. utracił oboje rodziców.
Przebywał w Domach Dziecka w Pielgrzymowicach i CIESZYNIE, gdzie w 1950 r. ukończył polską szkołę podstawową.
do augiasz: Dziekuje za przepisanie-niewiem dla czego,ale w mojim editorze niedam rady nic zrobicz-albo jestem naprawde nie zreczny...albo źe jestem czech i nie dawam rady s polskim..prubowalem nie raz..i nieakceptuje to zmiany..maximalnie moge zrobicz nowy opis...dla tego sie zawsie staram dawacz zdjiecia z dokladna lokalizacia-u tego zdjiecia bylem pewien źe jest lokalizacia pewna..jak beton...:-)
do † marian11: Numeracja o której pisałeś istniała w latach 1956 (dla ósemki od 1957) - 1976. Zmiana w roku 1976 była podyktowana m.in. połączeniem SP 3 i SP 4 w szkołę podstawową nr 1.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: poprawa
do augiasz: No chwila chwila
SP1 już przedtem Istniała, bo do niej chodziłem. Mieściła sie w budynku Liceum Osuchowskiego. Ale w roku ok. 1973 nastąpiła jej likwidacja. Być może wtedy powstała owa "nowa" jedynka. W Osuchu istniało też długie lata Liceum Medyczne, kształcące pielęgniarki, żartobliwie nazywane pigułami lub inaczej, ale juz nie będę cytował ;-)
do Stenek: Tak jak napisałem zmiana w roku 1976 była podyktowana m.in. połączeniem SP 3 i SP 4 w szkołę podstawową nr 1. Zwolniła się liczba 1 więc nadano ten numer innej placówce. Po co zatem piszesz "być może wtedy powstała" jeśli podałem fakt.
do augiasz: Pierwotnie nie pisałeś, że zwolniła się liczba 1, i wiadomość miała taki wygląd, jakby jedynka powstała po raz pierwszy z połączenia tych tam dwóch szkół, tymczasem jedynka istniała już wcześniej, i tego właśnie zabrakło w Twojej informacji. Napisałem słowa "być może" bo dotyczyły daty ponownego użycia numeru jeden dla nowej, połączonej szkoly, a nie pamiętam kiedy to było (stąd: "być może"), jako że pierwotną jedynkę zlikwidowano ok roku 1973
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: corr
Widzialem wiecej zjiecz z tego meczu-ale tylko na tych dwóch widacz wiecej z bojiska-dla tego moge napisacz źe chodzi o miecz towarzyski-chlopaci stali w mudurach
Byłem częstym gościem na tym boisku, raz z racji kibicowania drużynie TS Piast w latach 50-tych i 60-tych ( byłem świadkiem awansu tej drużyny do ówczesnej III ligi śląskiej - 1958 rok ) a także z racji rozgrywania tutaj modnych, w moich pierwszych zawodowych latach, meczów pomiędzy pracownikami żonatymi a kawalerami. Ten budynek, niestety nie jest mi znane jego przeznaczenie. Za bramką piłkarską stoi bramka do hokeja na trawie, która to dyscyplina sportu była bardzo popularna w naszym mieście, a drużyna seniorów dobijała się do I ligi państwowej.
do Stenek: Piszę o swoich przeżyciach związanych nie ze zdjęciem a z obiektem. Nie tylko " władza " urządzała sobie takie pikniki, ale urządzali je także pracownicy wielu zakładów pracy w Cieszynie i nie tylko . Mecze zazwyczaj toczyły się o beczkę piwa z naszego browaru.
do Jorg: Jorg, sorry, zbyt szybko połączyłem historię ze zdjęcia z Twoimi wspomnieniami, bardzo Cię przepraszam, te znaczki ;)) były z mojej strony żartem . Teraz widzę, że głupim. Sorry.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: corr
do czesil: Wiesz, to u nas w Ustroniu było lepiej - w okresie międzywojennym było 29 prywatnych krawców. Kiedyś ich wszystkich policzyłam i opisałam. Najbardziej znany był Józef Kotas, zmarł w 1971 r. Możliwe, że go jeszcze Paulus60 będzie pamiętał.
do vstrone: Ano pamięta, pamięta. :) Postawny, dosyć tęgi mężczyzna. Zapamiętałem go z zakładu przy ul. Daszyńskiego 25, gdy trzymał w ustach kilka wystających szpilek, na szyi miał zwisający na ramiona metr krawiecki, a w ręce kredę krawiecką. To musiało być na jakiejś przymiarce. Był też krawiec, pan Kobiela (imienia nie pamiętam), który miał zakład na parterze budynku starej szkoły obok kościoła św. Klemensa. Nie zapomnę też krawcowej - pani Marty Gawlas. Mieszkała na parterze bloku przy ul. Cieszyńskiej (tzw. Mariensztat) i tam, w małym pokoju prowadziła swoją działalność.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: Poprawka
do paulus60: To były czasy, teraz jest niewielu krawców, a więcej ubrań z tzw. sieciówek. Tutaj jest widoczny chyba fragment tej kamienicy, w której mieścił się ten zakład krawiecki (pierwszy od lewej)?:
do vstrone: Ponad wszelką wątpliwość. Dziś też tam jest krawiectwo i pasmanteria choć wcześniej był tam też sklep z herbatami i (chyba) ze zdrową żywnością.