29-30.04.2026 - synchronizują się dane między starymi (0,5TB) a nowymi (2TB) dyskami SSD, w czwartek mogą występować chwilowe przerwy w działaniu strony (trzeba będzie wyciągnąć stare dyski i w ich miejsce włożyć nowe oraz sprawdzić uruchamianie serwera).
Obszar nr 1 Centrum
Granica dzielnic Śródmieście/Polesie – Granica dzielnic Śródmieście/Bałuty – Kilińskiego –granica dzielnic Śródmieście/Widzew - granica dzielnic Śródmieście/Górna - granica dzielnic Śródmieście/Polesie.
do WW: Całkowicie przychylam siE do zdania przedmówców:) Gdzie ja miałem oczy? Wszak patrząc od Pietryny komin jest ZA, a nie PRZED elektrownią. Jak widać po nocach to trzeba spać, a nie gapić się w ekran...
do Rado-NDM: Nie pasowała, bo była już osamotniona po półwiecznych wyburzeniach. Należało do niej dobudować kolejne i stworzyć pierzeję, a nie systematycznie zamieniać okolice centrum w przedmieścia.
do WW: Też jestem tego zdania, poza tym boli mnie każde wyburzanie starej zabudowy. Należy uzupełniać tkankę miejską a nie ją likwidować. Przetrwały wojnę a nie przetrwały kapitalizmu. Czasem mam wrażenie, że wraca komunistyczna moda na ogromne wyludnione i antymiejskie puste place.
do Rado-NDM: To nie jest kwestia kapitalizmu, bo te kamienice też przecież stworzył kapitalizm, a wyburzono je pod państwową - niekapitalistyczną - uczelnię wyższą. To jest kwestia braku wiedzy i prowincjonalizmu.
Oto historyjka ze wschodu: w rosyjskim mieście Łódź jednego tylko tygodnia zawaliły się 4 świeżo wzniesione budynki, w tym widoczny na zdjęciu budynek kasy oszczędnościowej. Zginął zamieszkały już w nim dozorca z całą rodziną oraz kilku przechodniów. Powodem był niedbały, pośpieszny sposób budowy i niska jakość materiałó budowlanych. Może Zeto albo Bolo będą wiedzieli, gdzie to jest.
Dość dramatyczne okoliczności towarzyszyły powstaniu jednej z łódzkich kamienic przy ul, Andrzeja Struga 3, będącej siedzibą Drugiego Łódzkiego Towarzystwa Pożyczkowo Oszczędnościowego. Gmach wznoszono już od 1908 roku wg projektu łódzkiego architekta Piotra Brukalskiego a wykonawcą prac był łódzki oddział warszawskiej firmy „ Martens i Daab”. Pośpieszne i niedokładne budowanie doprowadziło do zawalenia się budynku 15 stycznia 1910 r.
W tej katastrofie nikt nie zginął. Dozorca odniósł tylko lekkie obrażenia (siedział przed domem), a jego córkę "Maryannę", strażacy wydobyli "zupełnie zdrową". Najbardziej ucierpiał koń Straży Pożarnej (naderwał ścięgna). Z ilością katastrof też chyba przesadzili.