Osada Środula istniała już w 1645 r. jako osada karczmarska leżąca przy bocznej drodze z Będzina do Mysłowic, biegnącej równolegle do lewego brzegu rzeki Przemszy. Posiadała wówczas karczmę i dwie chałupy. Ok 1800, wzniesiono tu folwark, który przetrwał do 1880. W drugiej połowie XIX w. miejsce było własnością Gwarectwa Von Kramsta. W tym czasie mniej, więcej nastapił rozkwit związany z rozwojem przemysłu. W 1908 r. Środula liczyła 6 tys. mieszkańców wobec czego podjęto również starania w Kurii Częstochowskiej dotyczące utworzenia Parafii na Środuli. Wojna jednak odroczyła tę działalność. Pod koniec 1942 r. powstało na Środuli Getto Żydowskie (jedno z trzech w Sosnowcu). Pozostałych mieszkańców przeniesiono do centrum, a w ich miejsce osiedlono Żydów. Na terenie dzielnicy funkcjonowały trzy kolonie robotnicze.
Brak trójkątnego zieleńca po lewej stronie Hali. Brak lampy w okrągłym oknie poddasza. Zadaszony balkon. Drewniany płot na wjeździe na plac dworca.
Ruski wojskowy na rowerze na tle Hali
Po 1922 r. druty przyrastały jak grzyby po deszczu, mieszkańcy skarżyli się na świsty, w 1924 druty pogrzebano - tak w skrócie.
Z prawej widoczne wciąż słupy z kurnikiem izolatorów. 1922-1924 a że drutów dużo to 1923 będzie kompromisem
cytuję:
"Za czasów zaborczych i początkowo w Polsce Niepodległej, sosnowiecka centrala znajdowała się w rękach rządu. W dniu 1. października 1922 r. sieć telefoniczna Zagłębia Dąbrowskiego i w 7-miu większych ośrodkach przemysłowych i miastach Polski przeszła w ręce Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej z inż. Aleksandrem Olędzkim na czele, która dla Zagłębia utworzyła sieć samodzielną, powierzając jej kierownictwo inż. Janowi Bebenkowskiemu. Od tego czasu rozpoczyna się nowy okres w wyglądzie miasta. Inż. Bebenkowski rozpoczął swą pracę od zwalania pokracznych słupów wraz z drutami, które opasywały miasto we wszystkich kierunkach nadając mu wygląd odrutowanego garnka,zaś w porze jesiennych i zimowych„zefirków”,stale wiejących od zachodu czy wschodu, dawały przeraźliwe „koncerty", gwizdająco-jęczące, które obdarzały mieszkańców nadprzemszańskiego grodu rozstrojem nerwów, bezsennością, a nawet i strachem. Po dwóch latach wytężonej pracy i walki z rozmaitymi śnieżycami (jak n. p. w r. 1924), znikł las pokręconych słupów, przepadły „odratowania” nadziemne, a przewody telefoniczne wstąpiły w kanały podziemne i przestały szpecić miasto."
źródło:
Brak zadaszenia balkonów,, nawet balkonów już nie ma, zieleniec na lewo od Hali utracił także ogrodzenie, plac powiększono. Nie ma już komina obok wieży ciśnień. Słup trakcji tramwajowej rzuca na brukowaną drogę cień. 1928-1930
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: Uzupełnienie
do Banita: Zdjęcie już po wojnie (nie powiewa swastyka) Teren pl. Powstańców Styczniowych odgrodzony drewnianym płotem, zapewne jakiś wodny basen skoro później istniała tu fontanna. Także od 1945 w górę