29-30.04.2026 - synchronizują się dane między starymi (0,5TB) a nowymi (2TB) dyskami SSD, w czwartek mogą występować chwilowe przerwy w działaniu strony (trzeba będzie wyciągnąć stare dyski i w ich miejsce włożyć nowe oraz sprawdzić uruchamianie serwera).
Obszar nr 1 Centrum
Granica dzielnic Śródmieście/Polesie – Granica dzielnic Śródmieście/Bałuty – Kilińskiego –granica dzielnic Śródmieście/Widzew - granica dzielnic Śródmieście/Górna - granica dzielnic Śródmieście/Polesie.
do zeto: Z punktu widzenia logicznego to nie powinna być Zgierska. W każdym mieście nazwy ulic zaczynały się od rynku i nosiły nazwę miejscowości, do której prowadzą. Stąd Zgierska nie mogła jednocześnie prowadzić do Zgierza i do Piotrkowa. Ja bym przyjął, że od rynku na południe była Piotrkowska, którą potem przemianowano na Nowomiejską.
do WW: Są tylko dwie możliwości. Kładka jest nad Zgierską i Nowomiejską lub, kładki nie ma nad żadną z nich. Pewne jest tylko to, że skacząc z tej kładki, można było wybrać ulicę na której się zginie. ;-) PS Przypisuję do obu + Rynek. :-)
Volksdeutsche Mittelschule, Einzatzstab Lodsch ?? .....rhung Wolhynien Galizien Hinterhaus I Steig-Szkoła Średnia dla folksdojczów z Wołynia w oficynie I p. ?
do zeto: Wyobraź sobie, że na niemieckim albo angielskim forum będa opisywać polskie miasta, gdzie będą ulice \"Piłsudzkiego\", \"Piłsuckiego\" albo \"Pilsutzkyego\", wychodząc też z założenia, że nie warto przejmować się ortografią jakichś tam Polaczków...
Karta QSL łódzkiego, przedwojennego nasłuchowca ( w slangu amatorów - SWL, od shortwave listening) wysłana do stacji duńskiej o znaku (callsign) OZ2K. Z \"kueselki\" wynika jednak, że Alfred Muth nie nasłuchiwał, a przeprowadził regularną łączność, co stanowiło (i stanowi!) wykroczenie przeciw przepisom radiokomunikacyjnym. Ot taka przedwojenna zagadka. Znałem wielu łódzkich amatorów (np. niedawno zmarłego Antoniego Ziębika SP7LA, konstruktora powstańczej radiostacji \"Błyskawica\"), jednak osoby o tym nazwisku nie pamiętam.
do Jarosław Dubowski: Obowiązkowo zmieniano. Może uda mi się wyjaśnić ten paradoks. Mogę też pogrzebać w polskim, przedwojennym callbooku. Dodam, że praca w eterze SWL`a jako nadawcy, czyli tzw. unlisa, jest tak starym jak powszechnym zjawiskiem., rzekłbym, swoistą nobilitacją przyszłego licencjonowanego nadawcy. Jednak zawsze pod cudzym (ew. fikcyjnym) znakiem. Ja pracowałem przez pół roku pod znakiem ciut starszego kolegi, wtedy (w 1968 r.) nieaktywnego. Dzisiaj się często spotykamy, ale tajemnicy mojego unlisowania mu nie zdradziłem.
PS. Słynnym, wieloletnim unlisem była stacja AP1RIL, pojawiająca się w eterze zawsze pierwszego kwietnia. Wielu się dało nabrać, bo prefiks atrakcyjny (AP - Pakistan).
Wbrew pozorom bardzo ciekawe zdjęcie - to okolice Dworca Fabrycznego, które później zostały bardzo silnie - i nieudolnie zresztą - przekształcone. Bardzo wiele budynków na zdjęciu nie istnieje.
do Neo[EZN]: No to jest problem z pseudonimami. Jeżeli nie są w jednoznaczny sposób rodzaju żeńskiego, to podświadomie zakłada się, że chowa się za nim mężczyzna. Stąd pamietam, jaki dysonans poznawczy budził u mnie na hydralu użytkownik \"Teresa Kozlowski\".