No więc konkurencja nie miała lepszej trasy, ani nawet planów takowej.
Historia wygląda tak:
— w 1892 r. Schottländer obdarowuje Wrocłąw terenem na Park Południowy i zaczyna się trwające kilka lat jego urządzanie. Prezent nie jest zresztą taki bezinteresowny, bo w zamian miasto ma przyłączyć Borek do miejskich mediów. W pakiecie z parkiem przewidziano torowisko tramwajowe w powstającej drodze łączącej Wrocłąw z kolonią willową na Borku i Parkiem (czyli dzisiejszej Sudeckiej). Rozpoczynają się negocjacje w sprawie włączenia go do sieci.
— pierwszym kandydatem do obsługi jest oczywiście BSEG (czyli faktycznie mogły tędy pojechać tramwaje konne), ale firma wcale tej kury znoszącej złote jajka nie docenia i stawia warunki nie do przyjęcia: likwidację linii w Powstańców Śląskich na południe od Friebebergu (to apropos „lepszej trasy”), przedłużenia koncesji o ponad 14 lat i sporej subwencji od miasta na pokrycie kosztów funkcjonowania nowej linii (!)
— drugim kandydatem jest powstające ESB. W 1892 r. firma jest w powijakach, ale gdy już działa powrócono do rozmów. Wtedy powstaje plan poprowadzenia linii przez Zielińskiego i Zaporoską – siłą rzeczy torowisko nie byłoby połączone z tym zbudowanym przez BSEG, stąd osobny okrąg torowiska na rondzie.
— w czerwcu 1894 urzędnicy miejscy informują ESB o „trudnościach, które wydają się wyjaśniać zarządowi konieczność tymczasowej rezygnacji z budowy linii boreckiej” i inwestyczja zostaje odłożona na później. Przyczyną jest polityka – Wrocław chce przyłączenia Borku (co ostatecznie nastapiło w 1897), a Borek nie chce – linia tramwajowa robi więc za element szantażu (nie zgodzicie się na przyłączenie to nie będzie tramwaju)
— potem miasto decyduje się jednak powołać miejskiego przewoźnika, czyli SSB, ustalenia z ESB w sprawie budowy linii w Zielińskiego i Zaporoskiej zostają zerwane
— SSB mogło swoją linię podłączyć do toru Schottländera, ale nie musiało, bo w (wielkich bólach wynegocjowanej) nowej koncecji dla BSEG (uwzględniającej elektryfikację dotychczasowych tramwajów konnych) znalazły się zapisy o współkorzystaniu z torowisk (przed którymi BSEG broniło się rekoma i nogami). Firma łaskawie godziła się na wpuszczanie innych przewoźników (czyli w praktyce SSB) na odcinkach do kilkuset metrów. W ostatecznej umowie magistrat przeforsował jednak lepsze warunki: (a) limit długości obowiązuje tylko do 5 sierpnia 1906, (b) nie dotyczy w ogóle nowych linii budowanych przez BSEG w ramach nowej umowy (Huby, cmentarz Osobowicki i przedłużenie linii boreckiej do Parku Południowego) oraz istniejących: od pl. Powstańców Śląskich na południe (w umowie podane jest po prostu od placu do Wiesenthal, ale to częściowo stara, a częściowo nowa linia) i linii obwodowej od pl. JP2 do Pomorskiej. A magistrat wolał więcej linii na jednej ulicy niż rozrzucanie po równoległych trasach.
A po prawej stronie zdjęcia, w d. gmachu Oberbergamtu (dziś Tauronu) była pierwsza siedziba wrocławskiego radia. Przejeżdżające tramwaje nie dość, że hałasowały, to jeszcze zakłócały iskrzącymi silnikami transmisje radiowe, co było m.i. powodem zmiany lokalizacji \"Schlesische Funkstunde\"
do Rafał Eckiert (Beuther) : Po to żeby tramwaje mogły jeździć do Parku Południowego. Kiedyś były 3 towarzystwa tramwajowe we Wrocławiu i każde ze sobą oczywiście konkurowało więc budowano równoległe trasy.
Tak uważasz na podstawie materiałów źródłowych czy oględzin szyn? Patrząc na główki szyn jakby widać jakieś ślady, ale równie dobrze może to być działanie opon i piachu.
Tor tramwajowy na placu Powstańców Śląskich po którym prawdopodobnie nie przejechał nigdy żaden tramwaj. Więcej o tym: http://fotopolska.eu/155,artykul.html...
Po tym torze prawdopodobnie nie przejechał nigdy żaden tramwaj ale ciekawe jest to, że na prawo od niego dawniej znajdował się jeszcze jeden, czynny tor wido...