To miejsce prawie magiczne. Zdjęcie zeskanowałem z oryginału od przyjaciela rodziny, nieżyjącego już Ottona Siąkowskiego, który w tym budynku mieszkał przed i w czasie II Wojny Światowej. Pierwotnie to właśnie w tym miejscu mieściła się Gospoda Pod Dębem, dopiero później przeniesiono ją do nowo wybudowanego budynku obok (tam funkcjonuje do dziś). Nazwa powstała od dębu rosnącego w tle, drzewo rośnie do dzisiaj. Ciekawostka: malwy, które widzimy po prawej stronie można było zauważyć (oczywiście mówimy tu o rozsianych "potomkach") przed budynkiem dawnej gospody jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku. A tak swoją drogą, ile osób widzicie na tym foto?
Tylko nie wiem, co za cymbał usunął tablice ze zdjęciami z egzekucji. Były tam całe dziesiątki lat i byly świadectwem tego, co tam się stało. I naroz ich ni ma
do tatranclimber: ja zrobiłem to zdjęcie w jednym celu. ażeby można było odczytać nazwiska. bez opowieści o historii i sztuce fotografii. naliczyłem 24 nazwiska. Wikpedia tez tak podaje. czasami ludzie z zagranicy poszukują tego typu zdjęć. miałem taki przypadek z cmentarzem żydowskim. gość dziwnym cudem się ze mną skontaktował z Izraela,,,, zdarza się. wspomniałem coś o rodzinie Neufeldów. co mogłem pomóc. nie poznałem ich osobiście. odnalazłem adres w starych miejskich księgach. dla nich to czasem bywa ważne.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
do Stenek: Tablica stoi. Ze skazańcami na szubienicy, na chwilę po egzekucji. Jeśli się mogę odezwać. Bo Stenek mnie zaraz obetnie, że głupio mówię. Hitlerowcy zrobili to zgromadzenie siłą. Bo to była pokazówka. Więc zwieźli tam kilkaset osób. Ci co mieli odwagę - zakryli oczy kapeluszem. W momencie egzekucji. Bo mieli nakazane, żeby patrzeć. Co tam jeszcze. Sprawa miała miejsce w marcu, a zatem większość obecnych miała na sobie nakrycie głowy. Muszę poradzić się Stenka. Czy opowiadam o faktach, czy znowu wziąłem sobie historię z sufitu. Sąsiadka mi opowiadała. Interesujące jest to, że jak piszę coś wartościowego, to kol. Stenek się nie odzywa. Ale do błędów językowych to miło się do ? nieprawdaż. Stenku - wyprowadź swoje Czołgi i wszystko co masz schowane. Wtedy porozmawiamy. Czyja flota jest bardziej lepsza.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
ja lubię biegać. ogólnie jestem dość szybki w działaniu. ciężko za mną nadążyć. ale teraz nie mogę. z Vetinarim mamy consensus. staram się :) kiedyś tam. tłumaczyłem osobie, która jest poważną osobą na Wawelu. a ta mi tak - po pewnym czasie powiedziała. Wojtek - ty nie tłumaczyłeś. unosiłeś się nad ziemią widocznie tak było. że można lewitować. a ja nawet mam na to świadków :) w czytaniu też :)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
nie chcę nic sugerować. ale jeśli admin chce zintegrować użytkowników, to Vetinari tu rozporządza. ja mogę ewentualnie wskazać miejsce na imprezę integracyjną. Może nawet Stenek będzie. W sensie że stanie się realną osobą. Od dawna chciałem wiedzieć, jak wygląda. Jest plan. Realizacja zapewniona. To, że ja istnieję naprawdę, może potwierdzić dużo ludzi. Nie ukrywam się. Stenku. Szanuję Cię. Stań w końcu w polu z otwartą przyłbicą. Jak dwóch poważnych wojowników. . takie gryzienie się po kostkach dawno temu wyszło z mody. i nie służy Fotopolsce,
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: abc dxef
kochani. pisze to z tego powodu, że Was luibię.; Uczyłem się nieco na temat genetyki. I wiecie czego się dowiedziałem ? Że naturalna odporność jest dużo lepsza. Trzeba się zdrowo odżywiać. Ja od ponad 10 lat nie chorowałem nawet na zwyczajne przeziębienie. Co wy ? Chciałbym pominąć to niepotrzebne zamieszanie. Jak nie wiecie o co chodzi, to na ogół o pieniądze. Zrozumcie. Taki słynny filozof już to ujrzał Qui Bono - znaczy, czyje dobro. albo komu sytuacja przynosi korzyść. Poczytajcie. Do Chin dojdziemy innym razem.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
do stoik: Powiem tak Stoiku - pominę milczeniem te twoje niezbyt sympatyczne, zupełnie nie zasłużone "wycieczki osobiste" do mojej osoby. Przerzuć się na kogoś innego, we mnie wojownika nie szukaj, ja bzdur nie mam zamiaru ani słuchać ani komentować. Może to jeden z tych dni, gdy (delikatnie mówiąc) nie przemyślałeś tego co piszesz? Oby tak było, bo inaczej - już po nas.
do PiotrW: to świetnie. ja również. ale jeszcze muszę do tego dojść..... powoli. nie chcę srandy robić. byc może dostaniecie mapkę. trasa przebiega przez park, po płaskim terenie i jest dobrze oznakowana. ja ostatnio byłem spacerkiem. tylko nie zrobiłem całości.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja.
do Stenek: Przepraszam. A znasz takie powiedzenie - przygadał kocioł garnkowi ? Nie tylko mnie udało się kilka razy zagalopować. Zdrowia. Wiesz w kogo ja wierzę ? W Spartyan. Twoje wypowiedzi zaczęły mnie męczyć. Dla dobra sprawy będę usuwał wszystkie męczące komentarze. Bóg widzi.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
udało sie ustalić, że obiekt już nie istnieje. ale przynajmniej jest wiadomo, gdzie był. dużo gadania na temat jednej ziemianki. a może to był escape room.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
do stoik: Oczywiście Street View nieaktualne, sprzed kilku dobrych lat. Wygląda to faktycznie jak schron albo jakiś tunel do ćwiczeń. Ciekawe co tam było? W Ostrawie za kopalnią Bezruc jest bardzo podobny obiekt zwany sztolnia ćwiczebna.
do stoik: Sala może nie ale czemu ten tunel nie był przykryty np warstwą ziemi? Budynku nad tym raczej też nie było. Obiekt był na terenie koszar wiec wszystko możliwe.
do stoik: Nie, sztolnia swiczebna sluźy do nacwiczenia naprz, akcji ratunkowych w kopalni, albo kiedyś, kiedy byly górnicze śkoly zawodowe to się tam pokazywaly maszyny górnicze uczniom tych śkół.
Pomimo całej sympatii. Masz jeszcze więcej zdjęć domów jednorodzinnych.. Nie chciałem być nieuprzejmy. Facet wporzo. Zbudował się. Ja prrywatnie nie zwracam uwagi na takie pomyłki. Widzisz tu architekturę ? Lata 80/90....Taa
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
do stoik: Z tej ulicy niebyło żadnego obiektu, więc potraktuj jako dopełnienie mapy. Od razu kilka hurtowo. Zresztą na FP dużo jest domów jednorodzinnych. Tu jeden inny od drugiego. Jeszcze 100 lat temu były tam pola a teraz dom koło domu. Każde miejsce może mieć jakąś swoją historię. Ja np mieszkałem w niepozornym domu na przedmieściach Cieszyna. Kiedy zbliżał się front Niemcy ściągnęli ciężkie armaty. Przez kilka dni stały one koło naszego domu na placu i u sąsiadów. Pod piwnicą Niemcy wykopali schron. Nie wątpię że znasz historię naszego miasta dobrze. Ciekawe czy wiesz o jakim miejscu piszę?
do tatranclimber: Miałem mniej pisać... Ale podobno front na ŚC w 44 roku zatrzymał sie na linii Pruchna Zebrzydowice. Wiem od nieżyjącej sąsiadki. Po wojnie było tam całe mnóstwo niewybuchów i innego ciekawego złomu. Nie będę przynudzał. Jak masz zdjęcie tego domu, to wrzuć. Było dużo niepozornych domów na przedmieściach. Mam pewne zdolności, ale w myślach jeszcze nie czytam. Ahoj
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
do stoik: Front zatrzymał się w okolicach Pruchnej w lutym 1945 r. Z przekazów rodzinnych wiem że armaty bądź to hałbice stały kilka dni na Pastwiskach zanim dotarły na front. Schron o którym wspomniałem potem zasypano.
mam małe zastrzeżenie - to jest cały czas koryto Puńcówki. dalej w lewo znajdują się kolejno - korty tenisowe, basem i boisko MOSiR, ciekawe. a tej willi na górce nie sposób z niczym pomylić.
Szkoda, że PWSGW nie ma tu swojego obiektu ani opisu, a historia tej szkoły jest bardzo ciekawa, do dziś pamiętam, że przeniesiono ją do dalekiego Olsztyna, gdzie w niej studiował mój kuzyn.
"" A jednak na Śląsku istnieje uczelnia o charakterze szkoły wyższej. Jest nią Państwowa Wyższa Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego w Cieszynie. Uczelnia ta została powołana do życia jako Akadem ja Rolnicza w Poznaniu w dniu 15 października 1919 roku przez Komitet, złożony z osób tej miary co rektor Święcicki, prof. Malsburg, prof. Niklewski i szereg osób ze sfer rolniczo-naukowych i społecznych Wielkopolski. W dniu 14 lutego 1920 roku przeniesiono uczelnię do Bydgoszczy, gdzie jednak nie znalazła ona odpowiedniego pomieszczenia. Ponadto przydzielony jej folwark Biedaszkowo również nie nadawał się do celów naukowo-doświadczalnych. Okazało się koniecznem przeniesienie Akademji z Bydgoszczy.
Z pomiędzy pięciu miejscowości, które otwierały wówczas swe gościnne ramiona dla uczelni, mianowicie: Fordonu, W ielunia, Grudziądza, Wejherowa i Cieszyna, najlepsze warunki zaofiarował ten ostatni. W ten sposób uczelnia została jesienią 1922 roku przeniesiona na stałe na Śląsk do Cieszyna, gdzie otrzymała do użytku 4 obszerne budynki z parkiem i ogrodem oraz dwa majątki do celów naukowych Gułdowy i Hermanice. Te ostatnie zostały wymienione później na m ajątek Bażanowice, położony bliżej Cieszyna. W międzyczasie uczelnia otrzymała obecną nazwę Państwowej Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego w Cieszynie. Wygodnie pomieszczona zaczęła się szybko rozwijać. Dzięki wybitnym siłom profesorskim laboratorja, pracownie i zbiory szkoły stanęły na wysokim poziomie naukowym. I tak prof. Dr. T. Rylski, dyrektor uczelni, wybitny serolog, stworzył na folwarku uczelni w Bażanowicach rozwijającą się doskonale mleczarnię i serownię."
To teraz już wiem, skąd się wzięła mleczarnia w Bażanowicach! Pracował tam jakiś czas mój Tato. Opowiadał, że przepis i proporcje do produkcji sera żółtego posiadał tylko jeden pracownik, który miał to trzymać w tajemnicy i nikt poza nim tego nie wiedział, myślę, że jego przełożeni na pewno znali ten przepis, ale w mleczarni był tylko jeden fachman, który się na tym znał i odpowiadał osobiście za jakość wytworzonego sera żółtego. Trzeba aż ok 10 l mleka, aby wyprodukować 1 kg sera