W Cieszynie, przed podziałem miasta, funkcjonowały dwa odziały poczty. Poczta nr 1 na rynku oraz nr 2 w północnym skrzydle Dworca Centralnego W związku z podziałem miasta, odział nr 2 zaczął pełnić funkcję poczty Czeskiego Cieszyna. Niewystarczające warunki lokalowe spowodowały podjęcie decyzji o budowie tymczasowych baraków w 1924 r. Drewniane baraki ustawiono za południowym pawilonem dworca, w miejscu, gdzie znajdowała się Restauracja Ogrodowa Dworca Centralnego . Ten obiekt powstał w latach I wś. W prasie lokalnej nieustannie skarżono się na okropne warunki jakie panowały w barakach. Właściwy gmach poczty rozważano zbudować naprzeciw dworca kolejowego (w 1924 r.). Ostatecznie na przełomie 1930 / 1931 roku wybudowano nowy gmach poczty z przylegającymi do niej garażami. Projekt opracował inż. Zdražil z Pragi, a prace budowlane wykonała firma inż Joža Dvořák z Śląskiej Ostrawy. Miejscowy budowniczy Eugen Fulda zaproponował niższe koszty, pomimo tego wybrano droższy wariant. Z racji, iż firma budowlana była pozamiejscowa, uskarżano się na przewlekłość prac. Nowy budynek został oddany do użytku w 1931 r. Koszt budowy wynosił 2 500 000 kcz. Na parterze umieszczono okienka na listy i na paczki, samodzielne okienko przeznaczone do oclenia przesyłek i oddział spedycji. Na pierwszym piętrze zlokalizowano kancelarię naczelnika poczty i okienka do usług finansowych. Na drugim piętrze znalazł się telegraf i budki telefoniczne. Obecnie w miejscu dawnych pocztowych garaży znajduje się przejście podziemne.
W sierpniu 1930 r. Sielsia pisała o skandale odnośnie zamierzanej budowy poczty. Koszt budynku miał wynieść 1,5 miliona koron. Najtańszą ofertę w konkursie złożyła firma budowlana Fuldy i to w wysokości 1 408 350 koron. Uważano zatem, że w konkursie tym zwycięży firma, która złoży najniższą ofertę. Tak się jedna nie stało. Powodem niżesz oferty Fuldy był fakt, iż mniej więcej w tym samym czasie budowano "Piast" wobec czego wydatki byłyby niższe - bliskość składowiska materiału itp. Ministerstwo Poczty jednak zdecydowało inaczej, gdyż uważała, że tak niskie koszty budowy niemiecka firma nie jest w stanie dotrzymać. Wobec czego budynek został przekazany firmie budowlanej Joža Dvořák z Śląskiej Ostrawy, który był droższy o 150 tys. koron, a więc ostateczny koszt budowy osiągnął 1552755 koron. W ten sposób dyskryminowano niemieckich budowniczych, przekazując budowę wyłącznie czeskiemu budowniczemu pomimo, iż koszt był znacząco wyższy. W dodatku było to sprzeczne z sytuacją gospodarczą i kryzysem ekonomicznym, czyli tzw. Wielki kryzys, który trwał w latach 1929-1933. Zwracano też uwagę na podatników, którzy są w ten sposób okradani przez państwo, które decyduje się na wyższe koszty budowy. Ponadto całe to zajście dyskryminowało niemieckich budowniczych tylko z racji ich narodowości, dlatego też niemieckie partie rządowe chcą wnieść tę sprawę do parlamentu.
W marcu 1932 r. budynek starej poczty nadal istniał i zastanawiano się jak długo jeszcze będzie szpecił okolice dworca kolejowego. Ponoć urząd zabytków w Pradze nie chciał wydać zezwolenia. Jednak ta ruina nie nadawał się już na renowację. Uważano, że jej rozbiórką mogłoby się zająć paru bezrobotnych, dla których byłaby praca na parę dni albo do momentu, kiedy silniejsza burza sama ją zburzy.
Zakończenie prac budowlanych zostało zaplanowane na 1 października 1931 r.
W czerwcu 1931 r. kładziono kabel telefoniczny z nowego budynku poczty do polskiej części miasta.
W 1923 r. pisano: Preliminarz państwowy na rok 1924 przewiduje budowę nowych budynków w Cz. Cieszynie i tak: Na rozbudowę dworcowego urzędu pocztowego w Cz. Cieszynie wstawiono do preliminarza państwowego na rok 1924 sumę 200.000 Kcz. W 1924 r. psiano: Budowa poczty, nastąpi nie tak prędko może dopiero za 1—2 roków, a nie na projektowanem podotąd miejscu naprzeciw dworca kolejowego, lub na miejscu dotychczasowej w większych rozmiarach, lecz pomiędzy dworcem i mostem kolejowym, gdzie obecnie stoją baraki. Zebudowana zostanie powierzchnia wynosząca 550 m2. W 1926 r. pisano: Cz. Cieszyn. (Z posiedzenia z a s t. miejskiego.) Drugie posiedzenie zwołał burmistrz na 22, stycznia i zeszło się 33 członków. Burmistrz podaje do wiadomości, że dyrekcja poczt zamierza przenieść pocztę pociągową z Cz. Cieszyna do Mor. Ostrawy. Przez to zostałoby przeniesionych 12 urzędników z ogólnym rocznym dochodem 250.000, Opodatkowanie tej sumy straciłoby miasto. Rada miejska uchwaliła wysłać do dyrekcji poczt i koleji delegację, w skład której wchodziliby także tutejsi kupcy i przedsiębiorcy, by przeciw temu przeniesieniu protestować. W tym samym roku pisano: Co do przeniesienia poczty pociągowej z Cz. Cieszyna do M. Ostrawy, przyrzeczono delegacji, że w najbliższych 2 latach ono nie nastąpi. W 1927 r. pisano: Kto w pierwszych dniach miesiąca wstąpi do urzędu pocztowego, temu przedstawi się widok, przypominający czasy, kiedy umysły straszyły jeszcze karty chlebowe. Na malutkiej przestrzeni tłoczy się od rana do wieczora kilkadziesiąt ludzi nie mogąc doczekać się, kiedy przyjdzie na nich kolej i kiedy będą mogli nareszcie nadać pieniądze. Przekleństwa tak się tylko sypą a nieraz zdaje się, że ściana drewniana, dzieląca strony od urzędników runie pod naporem tylu ludzi. Bardzo przyjemnie też i hygieniczne to w obecnem czasie grypy wdechać wyziewy tylu ludzi a nie mniej przyjemnie dla urzędników, którzy chociaż niewinni słuchać muszą różnych docinków i słusznych, choć gorzkich uwag. Jest to skandal nad skandalami. Mamy na Śląsku aż 8 postów, ale nikt naszym urzędem pocztowym zająć się nie chce. Takiego „kurnika" mieszczącego urząd pocztowy nie znajdziesz ani w tej najzapadlejszej wiosce a tu w mieście takiem jak jest Cz. Cieszyn z tak wielką frekwencją, ludność od tylu lat męczyć się musi i tłoczyć w niem. Na niejednokrotne interwencje w tej sprawie przez zastępców miasta, w Pradze usłyszeli tylko obietnice, że się będzie budowało urząd pocztowy, ale o zrealizowaniu dotąd ani słychu. A byłby już czas rzeczywiście najwyższy żeby skandaliczne te stosunki nareszcie zostały usunięte. W 1927 r. pisano: co do budowy gmachu na pomieszczenie poczty dowiedziano się w minist. poczt i telegr., że odnośny akt leży już od dłuższego czasu w ministerstwie finansów, gdzie go już nawet załatwiono. Jednakowoż budowy nie było możno rozpocząć, ponieważ Polska życzyła sobie mieć urząd celny na własnem terytorjum, a dopiero później zgodziła się na wspólny urząd celny w Cz. Cieszynie. Odnośna hala rewizyjna powstanie między dworcem kolej, a pocztą nową. Budowa poczty jeszcze latoś rozpisaną będzie. W 1929 r. pisano: Stosunki w tut, urzędzie pocztowym są już od szeregu lat prawdziwą ostudą. Umieszczenie tak wielkiego urzędu w takim maleńkim, nędznym baraczku, a to jeszcze w mieście pogranicznem, to zaprawdę jest dowodem, jak mało istnieje w Pradze wyrozumienia dla potrzeb kraju naszego. Urząd pocztowy miał być tylko przejściowo na krótki czas umieszczony w tymto przybocznym trakcie dworca kolejowego prowizorjum to trwa już ośm i pół lat i jest prawdziwem martyrjum tak dla publiczności, jak dla urzędnictwa, które zmuszone jest spełniać swoje obowiązki w tak nędznych warunkach. W tym samym roku pisano: Nędzne, liche, ćmawe, wilgotne prowizorjum, zbudowane naprędce w roku 1920, by pomieściło pocztę „prozatim", czyli jak wówczas mówiono, na rok, co najwięcej na półtora roku. A teraz oto to nędzne prowizorjum trwa już niespełna lat dziesięć. Wszelkie prośby, żale, krytyka nic nie pomagają. Był tu nawet przed kilku laty ówczesny minister poczt, Dr. Nosek i zwiedził tęto sławną budowę. Ale ponieważ nie przybył do nas w charakterze urzędowym, ale jako polityk na zgromadzenie polityczne, to też budowy nie chciał ani widzieć, zatrzymał się tam zaledwie kilka minut, odszedł a wszystko pozostało po staremu. Na ostatniem posiedzeniu zastępstwa gminnego referował burmistrz Kożdon, że minionej soboty zjechała się tutaj większa komisja, jakich 10-ciu panów, z Opawy, Berna i Pragi, by co do tejto „ostudy" powziąć ostateczne uchwały. Burmistrz Kożdon domagał się ja knajrychlejszego rozpoczęcia budowy, gdyż stosunki na naszej poczcie są już wprost nieznośne. Ludność dawno już straciła zaufanie, żeby wszystkie te komisje miały się jeszcze na co przydać. Tak opowiadał członek zastępstwa gm., że od roku 1920 odbyły się każdy rok co najmniej dwie takie komisje. Zjechało się już około 20 razy po 10 panów, pokiwali głowami, spisali protokoły i odjechali. Następnie spisali rachunki za djety, ale z budową ani o krok naprzód. Czyż niema żadnej instancji w państwie, która by położyła kres takim stosunkom? Pieniądze na budowę były już powtórnie wstawione w budżecie państwowym, a przecież do budowy nie doszło. Wystarczy, że akt pozostanie leżeć niekiedy niemal rok cały na stole jakiegoś urzędnika w ministerstwie, pozycja w budżecie przepada a „ostuda" trwa dalej „docela klidne". Brak należytego dozoru nad urzędnikami spowoduje, że jakiś tam referencik „docela klidne" załatwia tylko te akty, do których ma ślinkę, zaś inne mogą się całemi laty odleżeć. Niemal w każdej wiosce stoi nowa czeska szkoła. Na te cele znajdą się pieniądze i znajdzie się poganiacz, który nie dozwoli, by urzędnik zasypiał nad aktami. Zaś na poczcie są urzędnicy od 9 lat zagrożoni na zdrowiu, publiczność skandalizuje się i złorzeczy, ale to wszystko wszechwładnego biurokratę nie pali. W ostatnim czasie opuścił urzędnik na poczcie służbę i odszedł z Cieszyna, twierdząc, że wśród takich stosunków nie jest wstanie pełnić służbę. Zaszły już też gorsze wypadki. A wszystko nic nie pomaga. Zobaczymy, co uczyni nowy minister poczt. Ale kilkaset tysięcy na budowę poczty dotychczas się nie znalazło. W sierpniu 1930 r. pisano: W ostatnim czasie dowiedziała się publiczność o jaskrawym wypadku, który ilustruje jak się to u nas gospodaruje z groszem podatkowym. Gazety podały wiadomość o rozpisaniu i zadaniu budowy poczty w Cz. Cieszynie. Budowa była preliminowana na okrągło półtora miljona Kcz. Najtańszą ofertą podała firma architekta Fuldy z Cz. Cieszyna. Była bowiem o 150 000 Kcz tańszą od następnej najtańszej firmy. Oczekiwano przeto, że budowa ta będzie zadaną firmie Fuldy jako najtańszej, ale Minist. poczt, oddało budowę tę firmie Joża Dworak ze Śląsk. Ostrawy za 1.552.755 Kcz podczas gdy Fulda oferował za 1,408.350 Kcz. Najciekawszym jest wszakże, czemu Ministerstwo tak sobie postąpiło. Oto urzędnik min. napisał, że oferta firmy Fulda zdaje się mu być zbyt niską, że by firma nie dała gwarancji, budując za tak niską cenę. To już naprawdę niezwykły przykład na co sobie biurokracja ministerialna pozwala. Firma Fuldy istnieje na miejscu przeszło 60 lat. Wybudowała w Cieszynie i w całem kraju wielki szereg najznakomitszych budów; aż tu naraz jakiś pan z Pragi pisze, że firma ta nie daje gwarancji należytego wykonania budowy. Cóż na to powiedzieć? Do tego doszło też jeszcze do publicznej wiadomości, że firma p. Dworaka tworzyła razem z firmą niejakiego budowniczego Kuczery wspólną firmę, która do niedawna znajdowała się w konkursie. Ta to firma daje rzekomo lepsze gwarancje należytego wykonania budowy? Że firma Fuldy mogła podać znacznie niższą ofertę, tłumaczy się tern, że równocześnie buduje wielki hotel Towarzystwa oszcz. i zal. a to naprzeciw budowy poczty, tak, że przybory maszyny budowlane, dowóz materjalu i inne stoją już na miejscu, pozwalałyby poczynić różne zaoszczędzenia. Opinja publiczna tłumaczy sobie zajście to tak, że arch. Fulda tylko dla tego nie otrzymał budowy, ponieważ jest Niemcem a Dworak dlatego otrzymał, że jest Czechem. Czemu to ministerstwo niema odwagi przyznać się do takiego stanu rzeczy? Któż to ma uwierzyć, że fa. Fulda nie daje takich samych albo lepszych gwarancyj jako fa. Dworak. Ministerstwa zadawają rocznie budowy za kilka set miljonów Kcz. Jeżeli wszędzie tak się gospodaruje jak w naszym wypadku, to łatwo sobie wyrachować można, ile to miljonów koron rocznie pochłania szowinizm narodowy. Jak to ludność nie czeska ma uzyskać zaufanie do objektywności i sprawiedliwości władz, jeżeli dowiaduje się o podobnych wypadkach? Prace budowlane ruszyły w sierpniu 1930 r.
więcej 
|