Wybudowano na tym miejscu CH Magnolia, która miała nawiązywać architektonicznie do dawnego miejsca. Oczywiście nawiązywała ale to słowo na wyrost a po ostatniej trwającej wciąż rozbudowie trudno odnaleźć podobieństwa
Opis zdjęcia jest świetny - z dużą dozą humoru, dodaje mertytoryce FP "artystycznego pazura". Bardzo mi się to podoba! :)) Pozdrowienia dla autora! :))
do Bałuciorz: Sądzę, że na każdym "złomowcu" są wybitniejsze dzieła czy instalacje ... albo jak choćby w filmie "Nie lubię poniedziałku", nośnik dreblinek.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: poprawka tekstu
do kodens79: Tak, to prawda. Teraz ŁKS gra w III lidze. Gdy ukończą nowy stadion może już będzie w II lidze. Jeśli wskoczy do I ligi dobudują drugą trybunę, a jeśli wróci do Ekstraklasy to trzecią. Czwartej nie przewiduje się, bo nikt nie wierzy w to, że ŁKS kiedyś zagra w Lidze Mistrzów. ;-))
do ZPKSoft: No i idą parami! Wręcz patrolami ;-)
Wiadomo, co dwie głowy, to nie jedna (w tym jedna po szkole - pies, oczywiście :-) ) Tak kiedyś żartowano z pary pies-milicjant
Czemu uważasz za karkołomne utwardzenie ulicy? Chyba stoimy na takim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, że jesteśmy w stanie wykonać dużo bardziej skompilowane inwestycje
do Bałuciorz: Domyślam się, że Twój komentarz ma ironiczny podtekst. Nie chodzi o samo utwardzenie. Wiemy dobrze, że ta ulica potrzebuje tego i z tym nie będzie problemu. Tylko po co to nadęte podciąganie tego pod kategorię woonerfu, kiedy na tej ulicy o długości ponad 300 m stoi kilkanaście domków, co druga parcela jest pusta, mieszka tu raptem może z 50 osób i panuje niewielki ruch samochodowy. Teoretycznie taki pomysł powinien odpowiadać mieszkańcom, bo ma polepszyć ich jakość życia (poza samym utwardzeniem), ale czy na pewno? Prawdopodobnie chodzi tylko o to, żeby zaoszczędzić na chodnikach (będzie sama jezdnia i ograniczenie szybkości do 20 km/godz, którego i tak nikt nie będzie przestrzegał). Tutaj żadne ławki na ulicy nikomu do niczego nie są potrzebne.
do blaggio.: No właśnie jak zrobimy normalną ulicę nikt nie będzie przestrzegał 20 km/h, nie będzie zieleni tylko sam beton i asfalt. A ławek tutaj nie widzę
do Bałuciorz: Narzekać trzeba, tam gdzie trzeba. Przyznam się, że wcześniej nie miałem okazji zapoznać się z wizualizacjami planowanych "woonerfów". Z tego, co zobaczyłem, wynika, że z prawdziwych woonerfów wzięto tylko podstawową koncepcję wyhamowania ruchu samochodowego i nieoddzielania go od ruchu pieszego. Do tego nie potrzeba używać obcobrzmiącego słowa. Proponowane rozwiązania jak najbardziej zasługują na poparcie.
Dla mnie używanie pojęcia woonerfu ma sens tam, gdzie przynosi to znacząco inną jakość: tam, gdzie był spory ruch samochodowy i spory ruch pieszy, ten pierwszy zostaje ograniczony by skorzystali na tym piesi, i najczęściej dotyczy to rejonów o bardziej intensywnej zabudowie mieszkalnej czy usługowej. Wtedy korzyść z tego jest znacząco odczuwalna, ale nie tam, gdzie przejeżdża jeden samochód na godzinę, czy przechodzi jeden człowiek na kwadrans, a takie, przesadnie może ujmując, są te ulice mające zostać "woonerfami". Te "odzyskane" dla pieszych przestrzenie trzeba dodatkowo urządzić, nie tylko wybrukować i posadzić nowe drzewka, a tu tego nie będzie, bo dla kogo?
do blaggio.: Nie wiem jak Ty, ale ja wolę mieszkać przy ulicy z drzewami i krzewami niż przy betonowej pustyni z progami, na których hałasują podskakujące samochody.
do Bałuciorz: Oczywiście, że wolę mieszkać przy ulicy z zielenią, i przy takiej właśnie mieszkam.
Co do betonowej pustyni: przyjrzyj się pod linkiem, który podałeś, wszystkim czterem projektom; tam wszędzie 90 % powierzchni jest wybrukowanych kostką od płota do płota, pozostawiono tylko małe wysepki z trawą i drzewami, więc nie w tym rzecz.
Rzecz w tym, że władze miejskie epatują nas pojęciem, które nie w pełni jest adekwatne do tego, co wniesie do życia mieszkańców tych czterech ulic realizacja ich projektów. Wybrane ulice (Pszenna, Selekcyjna, Świerkowa i Kozietulskiego) to krótkie ulice bez wylotu lub z ograniczonym dostępem do głównych ulic, co oznacza, że jest tam niewielki ruch generowany tylko przez ludzi dojeżdżąjących do swoich domów. Wobec tego właściwie nie odczuje się tam "efektu woonerfu". Są to ulice wąskie, gdzie poza pełnowymiarową jezdnią nie pozostaje już zbyt wiele miejsca na chodniki, a tym bardziej na zieleń. Do tego co kilka metrów wypada wjazd na posesje. Więc najrozsądniejszym rozwiązaniem było przyjęcie jednoprzestrzennego pasa chodnikojezdni z dodatkową powierzchnią do parkowania po boku w niektórych wypadkach, co pewnie jest tańsze od klasycznego rozwiązania. Ktoś przypiął do tego lotne obecnie określenie woonerfu, żeby dodać sobie splendoru, określenie bardzo pretensjonalne w tym przypadku, określenie za którym tak na prawdę nie kryje się nic specjalnego. I to mnie głównie wku...a.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: gramatyka
do piotr brzezina : Teoretycznie można było, od dawna istniej taka potrzeba. Tyle tylko, że wiąże się to z budową nowego większego mostu-wiaduktu, albo z przebudową krytego kanału rzeki Łódki, czyli przesunięciem go i przebiciem się pod torami poza istniejącym mostem. Widocznie dla władz miasta nie jest to priorytetem. Nawet nie słychać nic na ten temat, podobno zakłada się, że będzie to możliwe dopiero przy budowie linii kolei średnicowej, która ma łączyć się z istniejącą linia kolejową na odcinku po północnej stronie mostu, ale na razie trudno powiedzieć, kiedy to będzie. Więcej na ten temat można przeczytać tu