"Milicyjne auto zatrzymało się w Łodzi na ulicy Rzgowskiej, tuż obok nowo wybudowanej łaźni. W czasach, gdy Henryk był jeszcze młodziutkim chłopcem - znajdował się w tym miejscu "cyklodrom". Przychodziło się tu jeździć na wynajętym na godziny rowerze - rodziców Henryka nie było stać aby kupić chłopcu rower na własność. Za "cyklodromem" rozciągały się pola i zsypiska śmieci, gdzie w upalne dni, na hałdach brudu, starych szmat i nieczystości wygrzewali się na słońcu żebracy, gnieździły się prostytutki i drzemali pijacy. Wśród hałd śmieci znajdowała się niewielka fabryczka „zajzajeru", Henryk pamiętał pożar, który w niej kiedyś wybuchnął. Strażacy bali się gasić ogień, beczki z zajzajerem pękały głośno, a krople kwasu trawiły i przeżerały nawet strażackie kaski. Tak w każdym razie opowiadali sobie ludzie na Chojnach."
Zbigniew Nienacki, "Wąż morski".
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: Literówka
do nukebro: Chciałbym podmienić trochę zdjęć, które wrzuciłem z ramkami. Ten błąd pojawiał mi się już wtedy, kiedy te zdjęcia umieszczałem tu po raz pierwszy.
Do Pewu: Przypisanie do Rzgowskiej, a tym bardziej do Sieradzkiej jest niewłaściwe. Przypisania zdjęcia do ulic stosujemy, gdy widać na nim większy fragment ulicy. Za to brak tu przypisania choćby do narożnej kamienicy z lewej, choć nie widać jej całej, ale już jedną jej stronę całą tak, i z bliska.